czwartek, 20 lutego 2014

Orzechowa Plecionka

Ciasto drożdżowe to coś co robić uwielbiam.
Cały ten rytuał wyrabiania, oczekiwania i wyrastania . . .
Zdradzę Wam też w tajemnicy, że praktyka czyni mistrza, więc jeśli chcecie być mistrzami "drożdżowego" to wyrabiajcie, wyrabiajcie i jeszcze raz wyrabiajcie.
Polecam Wam pyszną plecionkę z nadzieniem z migdałów z dodatkiem cynamonu.
Mniam!


Składniki: 

Ciasto: 
  • 350 g mąki pszennej (w tym jedna łyżka na zaczyn)
  • 200 ml ciepłego mleka (w tym odrobina na zaczyn)
  • 20 g świeżych drożdży 
  • 4 łyżki stopionego masła
  • 2 łyżki cukru (1 łyżka na zaczyn)
  • szczypta soli 
Drożdże rozkruszyć, dodać 1 łyżkę cukru, mąki i zalać odrobiną mleka. Odstawić na około 15 minut, aż zaczyn "ruszy" (zacznie bąblować).
Mąkę przesiać, dodać sól i łyżkę cukru. Wymieszać. Dolać ciepłe mleko, masło i zaczyn i wyrobić miękkie i elastyczne ciasto. Ciasto włożyć do miski, przykryć ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na 1-1,5 godziny, aby podwoiło swoją objętość.

Masa: 
  • 100 g zmielonych migdałów (ja zmieliłam płatki migdałowe)*
  • 140 g masła
  • 3-4 łyżki brązowego cukru 
  • 1 łyżeczka cynamonu (opcjonalnie)
Wszystkie składniki utrzeć z masłem na jednolitą masę.

* można równie dobrze zrobić nadzienie z innych orzechów, np. ze zmielonych orzechów włoskich, laskowych itd.

Przygotowanie: 

Wyrośnięte ciasto drożdżowe rozwałkować na prostokąt i wielkości ok 55x30 cm. Następnie rozsmarować równomiernie masę orzechową. Kolejno wzdłuż dłuższego boku zwinąć ciasto w ciasny rulon (jak roladę). Zawinięty rulon przekroić wzdłuż na pół, nie przecinając do końca z jednej strony i zapleść warkocz, który następnie zwinąć w okrąg.
Całość posmarować 2 łyżkami stopionego masła i lekko posypać brązowym cukrem.
Odstawić do podrośnięcia w ciepłe miejsce na około 30 minut.
Piec w 180ºC około 25 minut, aby nabrało rumianych kolorów.

Bon Appétit!


A tutaj etapy zwijania plecionki:

wtorek, 18 lutego 2014

Zbójeckie Grzane - Krakowski Rynek Główny

Drodzy Moi!
Oto moja pierwsza recenzja odwiedzanego przeze mnie kulinarnego miejsca na mapie Krakowa.
Przedstawiam Zbójeckie Grzane, czyli "beczki" z grzańcem (i nie tylko) na Krakowskim Rynku Głównym (ja odwiedziłam tę koło Wieży Ratuszowej).

Tak prezentuje się opisywany obiekt. 

Ale aby go spotkać na swojej drodze, najpierw musimy dotrzeć na Rynek, maszerując przez piękne krakowskie uliczki.

Noo i jest, cieplutki, rozgrzewający napar w mroźny dzień.

Pierwszy łyk i . . .

Można iść dalej, popijając sobie po drodze cieplutkiego grzańca i rozkoszując się widokami Krakowa.
Czyż życie nie jest urocze? :)


A teraz przejdźmy do konkretów.
Zbójeckie Grzane- beczki znajdują się na Krakowskim Rynku zawsze w okresie zimowym, bo tak naprawdę tylko wtedy ma to sens (kto miałby ochotę na gorącego grzańca w lecie?!).
Szczerze mówiąc lubię te beczułki, wyglądają ciekawie, a nie zajmują dużo przestrzeni. Co prawda przy niektórych "drewniakach" jest miejsce, aby usiąść, ale ja nigdy z niego nie korzystam.
Menu nie jest za bogate, ale wystarczające dla tych którzy chcą się ogrzać w mroźny, zimowy dzień. Znajdzie się zarówno coś mocniejszego (grzaniec) jak i ciepła herbatka dla wielbicieli łagodnych naparów.
Ja oczywiście najczęściej korzystam z tej pierwszej i chyba najpopularniejszej opcji - grzańca. :)
Ceny jak możecie zobaczyć na zdjęciu, wysokie nie są (ja skusiłam się na grzańca 120 ml za 4 złote i herbatkę 200 ml również za 4 złote).
Co do samych produktów to trzeba przyznać, że do najwyższej klasy one nie należą (jeśli grzaniec jest jeszcze taki standardowy, podobny do tych gotowych, kupowanych w butelkach, to herbatka jest  raczej słaba, ot, zwykła, tańsza herbata zalana wrzątkiem).
Ale, ale. . . tak "ale" musi być :) mimo wszystko stwierdzam, że takie rozwiązanie naprawdę jest bardzo dobrą propozycją w zimowe, mroźne dni, ponieważ możemy szybko i bez zbędnych ceregieli zakupić sobie cieplutki trunek, który momentalnie nas rozgrzeje. Wystarczy zamówić, zapłacić, ekspresowo dostaniemy to co wybraliśmy i już możemy iść dalej popijając sobie to i owo.
Ja najbardziej polecam w tym miejscu wypić grzańca, kawę sobie możemy darować (znajdą się lepsze miejsca z "coffee to go"), ale jeśli śpieszymy się, bądź przemierzamy krakowski rynek wzdłuż i wszerz - spacerując, zawsze lepiej mieć coś do popijania, a w takim przypadku można od czasu do czasu skorzystać z grzańca. Dla mnie jest to idealne miejsce dla zabieganych, przemarzniętych przechodniów, którzy potrzebują natychmiastowego ogrzania. :)
Więcej szczegółów ukaże Wam Skala KamEat.

Obiekt otrzymuje w KamEat : 19 punktów - LOKAL PRZYZWOITY


KATEGORIA:
KRYTERIA I PRZEDZIAŁ PUNKTOWY:
UZYSKANE PUNKTY  przez Zbójeckie Grzane (Kraków):
Potrawa
Świeżość (0-2 pkt)
1
Jakość (0-2 pkt)
1
Harmonia Smaków (0-2 pkt)
1
Zapach (0-1 pkt)
1
Temperatura (0-1 pkt)
1
Konsystencja (0-1 pkt)
1
Element zaskoczenia, nietuzinkowość (0-1 pkt)
0
Zgodność z opisem (0-1 pkt)
1
Czas oczekiwania (0-1 pkt)
1
Samopoczucie po (0-1 pkt)
1
Sposób podania
(0-3 pkt)
1
Cena
(0-5 pkt)
3
Obsługa
(0-3 pkt)
2
Wygląd lokalu
(0-4 pkt)
2
Dojazd i komunikacja
(0-2 pkt)
2
SUMA:
MAX 30 pkt
PRZYZNANO: 19 pkt


Interpretacja wyników:

0 - 14 lokal bardzo słaby (nie warto go odwiedzać)
15 - 18 lokal przeciętny (można się udać jedynie w "wielkim głodzie")
19 - 22 lokal przyzwoity (lokal spełnia wszystkie podstawowe wymagania, można udać się raz na czas lub przy okazji)
23 - 26 lokal bardzo dobry (warto odwiedzić to miejsce)
27 - 30 lokal zachwycający (lokal, który dostarczy nam niezapomnianych wrażeń)


poniedziałek, 17 lutego 2014

PLACES! I Skala KamEat.

Tworzę dla Was całkiem nową kategorię na blogu - PLACES.
Będę tam zamieszczać moje subiektywne opinie dotyczące danego miejsca (głównie recenzje kulinarnych obiektów) na mapie Polski (w dużej mierze Kraków), a później może i innych krajów.
Recenzje będą opisane słownie, a także każdemu miejscu będę przyznawać punkty, abyście mogli dowiedzieć się jak najwięcej o danym lokalu.
Może uda mi się zachęcić Was do odwiedzania różnych, ciekawych miejsc, bo przecież takie wyjścia to nie tylko jedzenie, ale również ciekawe przeżycie, relaks, możliwość odkrywania nowych horyzontów i poznania innych ludzi, a także własnego ja. :)
Chcąc uwzględnić pewne standardy, których oczekuję od każdej restauracji do której się wybieram, stworzyłam własną Skalę "KamEat", która pozwoli szybko i sprawnie pokazać czy dany lokal jest według mnie godny uwagi i warty odwiedzenia, czy też można go sobie "darować" w swoich kulinarnych wyprawach. Skala ma odzwierciedlić moje doznania po wizycie w określonym miejscu, w szczególności doznania smakowe i kulinarne odkrycia. Nie uwzględniam kaloryczności, diet i innych tym podobnych rzeczy, ponieważ każdy sam może zadecydować co wybierze z menu, ale jeśli knajpka jest dobra, to nie ma znaczenia jaką potrawę wybierzemy (czy kaloryczną czy nie) bo powinna być ona równie pyszna i wykonana na tym samym poziomie.
Chciałam jednak zaznaczyć, że wszelkie pozostałe informacje (jak charakter restauracji i jej profil, obecność potraw wegetariańskich i np. uwzględnienie w restauracji diety bezglutenowej, kącika dla dzieci czy też restauracje przyjazne rodzinom, wegetarianom, a może nawet zwierzętom itd) zostaną uwzględnione w opisie słownym.  

Przedstawiam Wam Punktację KamEat:
Potrawa: 0-13 punktów
- świeżość 0-2 pkt (0-nieświeże, 1- normalne,świeże, 2-bardzo świeże)
- jakość składników 0-2 pkt (0- zła jakość produktów, 1- produkty normalne, 2- produkty wysokiej klasy)
- harmonia smaku, połączenie i skomponowanie składników w całość 0-2 pkt (0-całość nie współgra ze sobą, 1- połączenie normalne, dobre, 2- połączenie nietuzinkowe, zachwycające)
- zapach 0-1 pkt (0- niezachęcający, 1- zachęcający)
- temperatura 0-1 pkt (0-nieodpowiednia do potrawy, 1- odpowiednia do potrawy)
- konsystencja 0-1 pkt (0-nieodpowiednia do potrawy, 1- odpowiednia do potrawy) 
- element zaskoczenia, nietuzinkowość 0-1 pkt (0-brak, 1- kulinarne odkrycie smaku)
- zgodność z obietnicą, opisem potrawy w menu 0-1 pkt (0-brak elementów, 1- pełna zgodność)
- czas przygotowania, oczekiwania  0-1 pkt (0- nieproporcjonalnie długi do przygotowania potrawy, 1- proporcjonalnie do przygotowania potrawy)
- samopoczucie po konsumpcji (ból brzucha, nudności, rewolucje żołądkowe itp.) 0-1 pkt (0- złe samopoczucie, 1-samopoczucie bez zmian, dobre

Sposób podania: 0-3 pkt (0-brzydko, 1- normalnie 2- ładnie, 3- zachwycająco)

Cena (w stosunku do jakości i ilości dania): 0-5 punktów (0- cena zupełnie nie idzie w parze z jakością i ilością dania, 1- cena znacznie zawyżona, 2- cena wysoka, 3- cena normalna, 4- cena korzystna 5- niezwykle korzystna cena w stosunku do ilości i jakości dania)

Obsługa: 0-3 punktów (0- obsługa całkowicie nieodpowiednia, 1- obsługa posiada spore braki 2- standardowa obsługa, 3- obsługa bardzo dobra, na najwyższym poziomie)
    Wygląd Lokalu (w tym mieści się także czystość, zapach itp.): 0-4 punktów (0- lokal zaniedbany, brzydki 1- lokal schludny, ale przeciętny z wyglądu, 2- lokal zachowuje wszelkie standardy, wygląd bardzo przyzwoity, 3- lokal zadbany  4- lokal prezentuje się znakomicie)

    Dojazd i lokalizacja: 0-2 punktów (0- zły, 1- przyzwoity, 2- bardzo dobry)
    Suma 30 pkt

    0 - 14 lokal bardzo słaby (nie warto go odwiedzać)
    15 - 18 lokal przeciętny (można się udać jedynie w "wielkim głodzie")
    19 - 22 lokal przyzwoity (lokal spełnia wszystkie podstawowe wymagania, można udać się raz na czas lub przy okazji)
    23 - 26 lokal bardzo dobry (warto odwiedzić to miejsce)
    27 - 30 lokal zachwycający (lokal, który dostarczy nam niezapomnianych wrażeń)


    niedziela, 16 lutego 2014

    Słodkie Serca

    Chyba wszyscy uwielbiamy usiąść sobie wygodnie w fotelu/ na kanapie/ przy stole, ze szklanką pysznej herbatki/kawki i do pełni szczęścia brakuje tylko słodkiego co nieco.
    Takim idealnym "co nieco" mogą być - słodkie serca. Są cieniutkie, bardzo kruche i maślane, przełamane kwaskową konfitura (najlepiej malinową). W sam na na podwieczorek, poczęstunek dla niezapowiedzianych gości lub na prezent w ozdobnym opakowaniu. 
    Warto skosztować! :)


    Składniki: 
    • 100 g mąki 
    • szczypta proszku do pieczenia 
    • 50 g mąki kukurydzianej 
    • 120 g masła
    • 120 g cukru brązowego, trzcinowego
    • 2 żółtka
    • konfitura (najlepiej malinowa)
    • sok z cytryny (opcjonalnie, ilość wedle uznania) 
    Przygotowanie: 

    Wymieszać kilka łyżek konfitury z dowolną ilością soku z cytryny - do smaku, ja lubię kwaskowe.
    Mąki wymieszać ze sobą, cukrem i z proszkiem do pieczenia. Następnie dodać pokrojone na kawałki masło i żółtka. Wyrobić dość szybko ciasto. Włożyć ciasto do lodówki na 30 minut.
    Kolejno rozwałkować partiami ciasto na cieniutki placki i wykrawać wybrane przez sobie formy (u mnie serce), jeśli chcemy możemy mniejszą foremką w połowie ciastek wykroić mniejsze wzory, aby widoczna była konfitura.
    Ciastka piec ok. 10 minut w 180ºC do zezłocenia (czas pieczenia zależy od grubości ciasteczek).
    Ciasteczka po upieczeniu są jeszcze miękkie, jednak podczas stygnięcia twardnieją i wtedy należy przełożyć je konfiturą.

    Bon Appétit!


    sobota, 15 lutego 2014

    Chocolate Dream Cookies

    Czy Wy też tak jak ja szukacie marzeń wśród Waszej kuchni? :)
    Jeśli tak, to jedno marzenie o ciasteczkach idealnie czekoladowych i lekkich jak chmurka może zostać spełnione.
    Chocolate Dream Cookies są wspaniałe. Robi się je błyskawicznie, a smak jest fenomenalny. Są intensywnie czekoladowe, a ponadto rozpływają się w ustach. Długo utrzymują świeżość, wystarczy tylko włożyć je do szczelnego pojemnika.
    Noo i wyglądają też niecodziennie.
    Polecam!


    Składniki (na 2 blachy ciasteczek)
    • 200 g gorzkiej czekolady
    • 120 g masła
    • 2/3 szklanki cukru
    • 2 duże jajka (oddzielnie białka i żółtka)
    • łyżeczka proszku do pieczenia
    • spora szczypta soli
    • 1 i 2/3 szklanki mąki
    Przygotowanie: 

    Czekoladę rozpuścić z masłem w kąpieli wodnej lub mikrofali, ostudzić.
    Białka ubić na sztywną pianę, powoli dodając cukier. Do ubitych białek dodać żółtka, wymieszać drewnianą łyżka. Następnie dodać roztopioną czekoladę z masłem i pozostałe składniki. Wymieszać wszystko dokładnie. Włożyć masę na 1 godzinę do lodówki.
    Z masy (ma być gęsta i twarda) lepić kulki wielkości orzecha włoskiego, następnie obficie wytarzać je w cukrze pudrze i piec 12 minut w 160ºC.
    Jeśli temperatura w piekarniku będzie znacząco wyższa cukier puder się rozpuści i ciasteczka nie będą już takie "ośnieżone", ale na smak nie ma to większego wpływu. :)

    Bon Appétit!

    piątek, 14 lutego 2014

    Kitchen Inspiration

    Chcąc pokazać Wam mieszkanie, chyba nie ma innej możliwości i muszę zacząć od bardzo ważnego dla mnie pomieszczenia - Kuchni.
    Moja kuchnia cały czas się tworzy, ponieważ remont nadal trwa, co nie zmienia faktu, że za jakiś czas i ona ujrzy światło dzienne, a raczej bloga. :) .
    Ale jeśli i Wy planujecie odświeżyć lub całkiem przebudować swoją kuchnię ten post jest dla Was.


     Oto kilka moich porad jak stworzyć to wymarzone miejsce:

     1. Zacząć trzeba od spraw przyziemnych, tzn. jakie nakłady finansowe możemy przeznaczyć na swoją kuchnię. Oczywiście nawet przy niewielkim budżecie można stworzyć indywidualne i piękne wnętrza (przecież nie trzeba od razu wywracać wszystkiego do góry nogami, niewielkie zmiany też potrafią być wielkie), jednak trzeba to wszystko logicznie poukładać i stworzyć plan działania.

    2. Kuchnia ma być dla Ciebie i Tobie się ma podobać. Pamiętaj, że nie musisz być trendy i nie wszystko musi być top. Wygląd wnętrza (jak wszystkiego innego) to kwestia gustu, dzięki temu jest taka piękna różnorodność.
    Oklepane wzory niech idą do lamusa (choć pamiętajmy, że klasyki są niezmiennie piękne). Chodzi o to że wnętrze ma być "Twoje".

    3.  Koniecznie zaplanuj i określ czego oczekujesz w wyglądzie kuchni i co Ci się podoba (np. nowoczesne kuchnie lub w klimacie retro, jasne przestrzenie, stonowane lub intensywne kolory, połysk i lustrzane faktury, dużo drewna, posadzki ciemne, jasne itd.) to pozwoli skrócić czas poszukiwań i uniknąć niechcianych i nieprzemyślanych elementów. Trzeba także uwzględnić bardzo ważną kwestię - indywidualną funkcjonalność. Zastanówmy się co jest dla nas najważniejsze w kuchni i co jest niezbędne w bezpiecznym i wygodnym dla nas funkcjonowaniu (np. ja potrzebuję gniazdko kontaktowe blisko płyty kuchennej, ponieważ często używam tam blendera i miksera) .

    4. Ten punkt bezpośrednio wiąże się z punktem 2, a mianowicie aby określić co lubimy konieczne są INSPIRACJE. Uważam, że warto, a nawet trzeba szukać inspiracji- wszędzie.

    5. Jeśli już określimy jaki nasza kuchnia ma przyjąć styl to kolejnym elementem jest nieuniknione szukanie odpowiednich materiałów w sklepach. Możemy zaczerpnąć porad specjalistów, którzy doradzą nam w niezbędnych kwestiach i pomogą dobrać materiały odpowiednie dla naszych potrzeb i wizji wnętrza. Warto zrobić sobie wstępny szkic i projekt kuchni (tak, tak nie musimy posiadać wielkich zdolności artystycznych) a ułatwi on nam i naszym doradcą przestrzenne wyobrażenie sobie przyszłej kuchni.

    6. Następnie gdy już wszystko wybierzemy można zabierać się za remont, a to czy chcemy zatrudnić fachowca czy podejmujemy się remontu sami zależy tylko od nas, naszych umiejętności i zmian jakich chcemy dokonać. Oczywiście nie jestem zwolenniczką rzucania się na głęboką wodę - jeśli wiemy, że czegoś nie jesteśmy w stanie zrobić sami, dajmy szansę wykazać się tym, którzy znają się na tym najlepiej. :)

    Kilka moich Inspiracji.



    * wszystkie zdjęcia pochodzą z różnych źródeł Internetowych

    środa, 12 lutego 2014

    New! Lifestyle!

    Zastanawialiście się kiedyś jak wygląda życie blogerów kulinarnych od drugiej strony? :)
    A konkretnie co robią, jak mieszkają, jak spędzają dzień ?
    Jeśli tak to już wkrótce będziecie mogli się przekonać jak mieszkam.
    A raczej - jak planuję mieszkać, bo dopiero wszystko w trakcie, remonty pełną parą. :) 
    Zapraszam na nowy cykl.
    Lifestyle.


    poniedziałek, 23 grudnia 2013

    Bliny z kozim serkiem, burakiem i chutneyem z granata

    Święta już tuż tuż, a mi udało się opublikować jeszcze jeden przepis, który a nuż Wam się przyda na te piękne dni. :)
    Bliny może już znacie, dlatego tego smaku chyba nie muszę nikomu zachwalać. Niby zwykłe placuszki, a jednak niezwykłe. Najlepsze na ciepło zaraz po usmażeniu, o orzechowej nucie i z wyczuwalnym drożdżowym posmakiem. Pycha! 
    A dodatkowo z masą z serka koziego, polskim tradycyjnym buraczkiem (który przecież na świątecznym stole jest obowiązkowy, choćby pod postacią barszczu) i niespotykanym i zaskakującym sosem z granatów tworzą naprawdę udaną kompozycję smaków. 
    Polecam!


    Składniki:

    Bliny (na około 30 sztuk):

    Zaczyn: 
    • 20 g świeżych drożdży 
    • 100 ml ciepłego mleka
    • 2 łyżeczki cukru pudru 
    • 1 łyżka mąki
     Wszystkie składniki połączyć ze sobą i odstawić na około 15- 20 minut, aby zaczyn "ruszył", tzn. zaczął bąblować i spulchniać się.

    Masa na bliny: 
    • 300 ml mleka
    • 3 jaja
    • 100 g masła
    • 200 g mąki pszennej 
    • 100 g mąki gryczanej 
    • płaska łyżeczka soli
    • olej rzepakowy do smażenia
    Suche składniki (mąki i sól) połączyć ze sobą. Żółtka oddzielić od białek. Białka ubić na sztywną pianę. Do połączonych mąk dodać mleko, przygotowany wcześniej rozczyn, żółtka i masło. Zmiksować mikserem na gładką masę. Dodać ubite białka i wymieszać delikatnie łyżką. Odstawić masę na 2-3 godziny, aż podwoi objętość, a na powierzchni będą pojawiać się bąbelki.
    Rozgrzać patelnię i smażyć nieduże placuszki na oleju rzepakowym.
    Ciasto jest dość rzadkie, ale podczas smażenia nie ma z nim żadnych problemów, ponieważ aktywne drożdże dobrze scalają masę.

    Chutney z granatów:
    • 1 duży granat
    • 3 łyżki oleju rzepakowego
    • połowa czerwonej cebuli (pokrojonej w drobną kostkę)
    • pęczek natki pietruszki 
    • skórka i sok z połowy cytryny lub limonki
    • sól, pieprz, chili 
    Z granatu wydłubać ziarenka i wrzucić do miseczki. Następnie dodać cebulę, pokrojoną natkę pietruszki, sok i skórkę z cytryny, olej i doprawić do smaku solą, pieprzem i ostrym chili. Wymieszać i odstawić.

    Dodatkowo: 
    • około 2 buraki 
    • ser kozi (ilość wg uznania) 
    • śmietana 36% (ilość wg uznania) 
    • pieprz
    Buraki ugotować do miękkości w skorupkach, po czym wystudzić, obrać i pokroić na dość cienkie plasterki.
    Śmietankę i ser kozi połączyć ze sobą widelcem (na jednolitą masę), doprawić do smaku pieprzem.

    Przygotowanie: 

    Bliny podajemy na ciepło (tak smakują najlepiej), tuż po przygotowaniu.
    Na usmażonym blinie rozsmarowujemy około łyżkę przygotowanej masy z serka koziego i śmietany, na to kładziemy plasterek buraka i całość polewamy delikatnie sosem z granata.

    Bon Appétit


    sobota, 21 grudnia 2013

    Sałatka z kaszy gryczanej i buraczków w marynacie

    Moi kochani!
    Pewnie wielu z Was spodziewało się świątecznych pierników, makowców, uszek z grzybami lub innych bardziej pospolitych smakołyków, ale nie tym razem. :)
    W ten Wigilijny wieczór proponuję Wam coś bardziej oryginalnego, ale też z zachowaniem tradycyjnych składników, jak kasza czy buraczki. Jest też lekko i niekalorycznie.
    Sałaka z kaszy gryczanej z buraczkami, będzie pasować do wielu pysznych potraw i serdecznie Wam polecam te niecodziennie smaki. U mnie kasza jest obowiązkowym elementem Wigilijnych dań, a podana w taki sposób z pewnością przypadnie do gustu biesiadującym.
    Polecam!


    Składniki: 
    • 2-3 dobre polskie buraki
    • 200 g kaszy gryczanej 
    • pól słoiczka cebulek marynowanych
    • pól czerwonej cebuli
    • sok z połowy cytryny
    • koperek lub natka pietruszki
    • ser kozi lub feta
    Marynata:
    • 60 ml oleju rzepakowego
    • 15 ml octu balsamicznego
    • 1 łyżeczka miodu
    • 2 ząbki czosnku 
    • 1 cm korzenia imbiru
    • sól, pieprz
    Czosnek przecisnąć przez praskę, Imbir zetrzeć na tarce. Olej, ocet, miód czosnek, imbir połączyć ze  sobą, doprawić solą i pieprzem.

    Przygotowanie:

    Buraki ugotować do miękkości. Obrać i pokroić w niedużą kostkę. Następnie wrzucić do marynaty i odstawić. Kaszę ugotować na sypko. Ostudzić. Dodać do kaszy buraki, pokrojoną w drobną kostkę czerwoną cebulę, cebulki marynowane i pokrojony koperek lub natkę pietruszki. Doprawić całość solą, pieprzem i sokiem z cytryny. Posypać sałatkę kozim serem lub fetą.

    Bon Appétit!